Impresje fotograficzne:

Zapraszamy do nadsyłania impresji architektonicznych na adres biuro.ronet@wp.pl
Asyż - Miasto Magiczne
Zdjęcia: Paweł Wład Kowalski
Lokalizacja: Asyż, Włochy

Tekst: Paweł Wład Kowalski.

Brama „pielgrzymkowa” widziana od wnętrza miasta. Asyż jest miastem magicznym, wielowymiarowym. Jadąc tam przeczytałem jeszcze raz Witruwiusza, historię Św. Franciszka. Sięgnąłem do polskiej awangardy okresu międzywojennego, do Szymona Syrkusa, który tuż po uzyskaniu przez Polskę niepodległości pisał, że nową, modernistyczną architekturę trzeba oprzeć o wiecznie aktualne zasady Witruwiusza. Dzieło „O architekturze ksiąg dziesięć” napisane 2031 lat temu zostało „odkryte” po 1425 latach przez jednego z florenckich humanistów i stało się bazą dla renesansu, Leonardo da Vinci narysował człowieka witruwiańskiego, który stał się symbolem odrodzenia. Wcześniej, wedle tych zasad, przez wieki, budowano miasta, tworzono architekturę. Św. Franciszek żyjąc 250 lat przed renesansem przyczynił się do rozwoju architektury, poprzez uruchomienie wielu „inwestycji” budowy i odbudowy kaplic i kościołów. Dosłownie zrozumiał głos Chrystusa jaki usłyszał podczas modlitwy: „Franciszku, odbuduj mój kościół, który chyli się ku upadkowi”. Odbudowie i remontom wielu kościołów towarzyszył rozwój cechu muratorów. Wiele budowli w Asyżu nosi znaki tych mistrzów budowlanych.

Uliczką prowadząca od bramy pielgrzymkowej wychodzimy na miejsce Bazyliki ŚW. Franciszka złożonej z kościoła górnego i kościoła dolnego.

Wejście do kościoła dolnego z rozległego placu wiedzie przez portal z dobudowanym zadaszeniem. Prawie każda część Bazyliki Św. Franciszka jest jakby osobną budowlą, które łącznie składają się na duże założenie sakralne.

Bazylika wiąże w jeden węzeł wiele elementów i wątków w jedną, harmonijną kompozycję, gdzie dopełniają się i przenikają wzajemnie. Przenikania łuków arkady, sklepień, schodów, balustrad...

Uliczka prowadząca na główny plac miasta. Fascynujące elewacje są jak księgi ich życia. Nie ma tu wymazywania przeszłości poprzez nakładanie nowej elewacji zakrywającej to co dom przez przebudowy i adaptacje już przeszedł, co robili jego mieszkańcy, jak żyli. Nie ma tu arogancji wyższości współczesności nad przeszłością. Odczuwam tu pełną świadomość, że tak zwane „miasto historyczne” nie istnieje, że jest pojęciem stosowanym by dzielić, a nie kontynuować, by odsuwać na bok, do skansenu pewne wartości humanistyczne, bo przeszkadzają eksperymentom społecznym i swobodzie zarządzania teraźniejszością. Tu widać, że miasto jest zawsze współczesne, gdy jego przestrzeń żyje i zbudowana jest z wielu nawarstwień, jego kultura się wzmacnia, trwa i rozwija się, niesie zapis doświadczeń przeszłości. To uzupełnia, wzmacnia jego genotyp przekazywany dalej. Miasto historyczne to określenie odpowiednie dla miasta martwego jak Pompeje.

Zapewne trzęsienia ziemi jakie nawiedzają ten region również powodują, że budynki były reperowane. Konserwator zabytków, jaki niewątpliwie tu działa, nie zatrzymuje życia, ale i nie pozwala wymazywać historii, przez przywracanie wyglądu domów z okresu ich wzniesienia... W sposób rzeczywisty historia jest tu „konserwowana”, a nie traktowana jako gadżet, odrestaurowany eksponat do oglądania, który tak odbudowany służy do zwiedzania. Odbudowanie zabytku powoduje, że oddziela się miasto, jego zabudowę od korzeni, uważając że nawarstwione doświadczenia są bezużyteczne i nic praktycznego nie wnoszą do współczesności, tylko pamięć.

Fontanna na Piazza del Comune. Przestrzeń placu wyznaczają budynki o różnorodnych proporcjach, ale tak zestawionych by złote podziały, jakie wyznaczają w przestrzeni poprzez gzymsy, okapy, rytmy filarów, okien... tworzyły harmonię, ludzkiej skali i kontynuowały ją dalej w uliczki, zaułki lub by podkreślić ważność jednego z nich - uczynić lokalną dominantą.

Kaplica, w której Św. Franciszek został ochrzczony jest wciśnięta w ciąg domów przy malutkim placyku. Wiele kościołów i kaplic wrasta w tkankę miasta i również jak pozostałe domy, przechodzi różne przebudowy i rozbudowy.

Na drugim końcu w południowo wschodniej części Asyżu jest Bazylika ŚW. Klary.
Przybywają tu pielgrzymi z całego świata.

Nie wszyscy mogą odpocząć w podcieniach wewnętrznego dziedzińca przy Bazylice Św. Klary. Złota proporcja, w jakiej zbudowano poszczególne elementy tego wnętrza powoduje, że cała jego przestrzeń nasycona jest jego harmonią. Złoty podział komponując płaszczyzny, poprzez nie - komponuje przestrzeń, w której się znajdujemy, w której się poruszamy. Jest egzemplifikacją rytmu czasoprzestrzennego Katarzyny Kobro i Władysława Strzemińskiego, którego zasady oparte o proporcję 8/5 należącej do ciągu Fibonacciego (matematyk, który żył w XIII wieku), opisali w 1928 roku jako zasady dla rodzącego się modernizmu. Analizując ich teorię doszedłem do wniosku, że to, nad czym pracowali można śmiało nazwać złotym podziałem przestrzeni. W Asyżu widzę, że był od dawna praktykowany i trzeba go, jako zasadę budowy ludzkiej przestrzeni, rozwijać dalej. Był praktykowany przez budowniczych – mularzy, którzy odczuwaną przez siebie harmonię przenosili na formy, jakie wznosili, jakimi wypełniali puste miejsca rozwijając zabudowę miasta. Oczywistym staje się stwierdzenie, ze architektura rodzi się w człowieku, w jego odczuciach. Nie jest właściwością budulca, ale tego, jak jego formy są odczytywane i wpływają na odbiorcę. Św. Franciszek w kolejnym nawiedzeniu usłyszał, że chodzi o odbudowę kościoła jako wspólnotę wiernych, nie dotyczy budowli. Ale inwestycje kościelne już były rozruszane. Asyż to magiczne miasto gdzie materia i duch przenikają się wzajemnie.

Asyż wzniesiony jest na stoku wzgórza. Zapewne na tej ulicy zawsze były schody, choć była i pochylnia po prawej stronie służąca wozom. Została częściowo zabudowana.

Uliczka bez schodów. Otacza nas cała gama faktur kamieni, ustawionych w różnych kierunkach płaszczyzn domów, ale "zaginająca się" przestrzeń tak stworzonej ulicy ciągnie nas by iść dalej, gdzieś do góry.

Elewacje domów w Asyżu zafascynowały mnie, są jak skały osadowe, w których utrwalona jest historia ich życia, na których widać, że jest żywa i dalej się rozwija. Przebywając w takiej architekturze człowiek czuje się jej adresatem, a ich mieszkańcy są jej podmiotami. Wracając do rodzimej rzeczywistości mimowolnie rodzi się refleksja czy to co robimy ma sens wart "zaznaczenia" i utrwalenia tak jak na tych elewacjach? Czy odłoży się jako fragment pod coś w przyszłości?

Warto prześledzić jak w tym domu zmieniały się okna, drzwi, brama - nawet naświetle piwnicy harmonijnie wpisało się w chodnik jak wycieraczka.

Dzieło Św. Franciszka jest wielowymiarowe. Najważniejsze dotyczy religii, przeżyć duchowych. Jednak bliższe poznanie historii jego życia powoduje, że również mimowolnie przyczynił się do rozwoju zawodu muratorów - budowniczych katedr, którzy budowali również domy stosując "tajemną" wiedzę ludzkiego budowania przestrzeni o określonych właściwościach – wyzwalania harmonii lub działania destrukcyjnego na człowieka. Jest tu kilka ulic z dużą ilością domów przez nich wzniesionych. Ściany budowanych przez siebie domów oznaczali znakami cechu, wmurowywali "tablice informacyjne" kto był budowniczym.
Z czasem, już w renesansie w ich tajemnice wtargnęli "cywile" używając ich wiedzy, do niebudowlanych celów i przekształcili cechy mularzy w loże wolnomularskie. Nie wiadomo jak bardzo Św. Franciszek wpłynął na rozwój średniowiecznych muratorów, ale na powstanie loży wolnomularskich to już na pewno nie miał wpływu, bo stało się to wiele set lat później.

Czyż nie jest to piękne! Ten domofon po lewej stronie...
W Asyżu, mieście Św. Franciszka, duch dobrej przestrzeni jest stale obecny.
RONET - Zbigniew Filipek Biuro: 32-020 Wieliczka, ul. Zacisze 16, NIP: 677-133-92-83,
Konto bankowe: BANK PEKAO SA 03 1240 1431 1111 0010 2980 4734, tel: 608 835 030,
e-mail: biuro.ronet@wp.pl, ronet@ronet.pl